4 czerwca 2011

Wzrost wynagrodzeń nie bierze się znikąd

Dobry tekst o sytuacji na Białorusi, który przypomina o kilku ekonomicznych oczywistościach, o których zdarza się zapominać nie tylko u naszych wschodnich sąsiadów:
Praprzyczyna obecnych problemów Białorusi brzmi niczym anegdota o efekcie motyla, który machając skrzydłami w Kanadzie, powoduje burzę piaskową w Teksasie. W 2006 r., przed poprzednimi wyborami, podczas IV Wszechbiałoruskiego Zjazdu Ludowego, czyli tworu uchwalającego kolejne pięciolatki, obiecano, że do 2011 r. Białorusini będą zarabiać po 500 dol.

Obietnica padła, jednak przez dłuższy czas pensje rosły powoli i na rok przed wyborami wynosiły zaledwie średnio 1,1 mln rubli, czyli 384 dol. O problemie przypomniano sobie w 2010 r. Nie mogło się wszak okazać, że kluczowa obietnica prezydenta nie została spełniona. Na rezultaty nie trzeba było długo czekać. Widać je zresztą w oficjalnych statystykach. W 2009 r. średnia pensja wzrosła realnie w skali roku o 0,1 proc., emerytura – o 0,2 proc., czyli tyle, ile wzrost gospodarczy. W 2010, roku wyborczym, wzrost wyniósł odpowiednio 14,9 i aż 23,9 proc. przy wzroście PKB rzędu 7,6 proc. O połowę podniesiono też płacę minimalną. Oczywiście podwyżka płac nijak się miała do realnych zdolności gospodarki białoruskiej, ale Łukaszenka osiągnął postawiony cel: w grudniu średnia pensja przekroczyła 1,5 mln rubli, co dało dokładnie 532 dol.

Za podwyżki zapłacili – pośrednio i bezpośrednio – przedsiębiorcy. W sierpniu 2010 r. rząd podniósł im cenę energii o 21 proc., a gazu o 13 proc. Władze dodrukowały pieniądze. Naciskano też na podwyższenie pensji pracownikom. W październiku 2010 r. wicemer Mińska Hanna Macielska rozesłała do prywatnych biznesmenów oficjalne pisma z żądaniem „zabezpieczenia podwyżek płac do poziomu 500 dol. w ekwiwalencie”. W przeciwnym razie – już nieoficjalnie – grożono kontrolami, które w warunkach białoruskich mogą się skończyć zamknięciem biznesu.

Źródło:

25 maja 2011

Ekonomia handlu narkotykami

Steven Levitt opowiada o tym...
  • ...w jaki sposób crack zmienił rynek narkotyków i jak wpłynął na sytuację finansową gangów?
  • ...dlaczego gangi są jak McDonald's?
  • ...ile zarabiają szeregowi dilerzy narkotyków? I dlaczego tak niewiele?





22 maja 2011

Które społeczeństwo jest bardziej prorynkowe: chińskie czy amerykańskie?

Aktualne badania GlobeScan wskazują, że (jedynie) 59% Amerykanów zgadza się (suma odpowiedzi zdecydowanie się zgadzam i raczej się zgadza) ze stwierdzeniem, że system wolnorynkowy jest najlepszym systemem gospodarczym dla przyszłości świata.  Gdy to badanie było przeprowadzane po raz pierwszy w 2002 ten odsetek wynosił 80% i był najwyższy wśród badanych krajów. Ciekawe jest to, że w tzw. komunistycznych Chinach z takim stwierdzeniem zgadza się aktualnie 67%, czyli więcej niż w USA (odwrotnie jest, gdy weźmiemy pod uwagę jedynie odpowiedzi "zdecydowanie się zgadzam").


Takie wyniki są istotne, ponieważ nastawienie społeczeństwa tworzy niejako ramy dla polityki gospodarczej: w społeczeństwie prorynkowym trudniej przeforsować bardziej etatystyczne rozwiązania i odwrotnie.
Niestety Polska nie znalazła się wśród krajów objętych badaniem.
Źródło:
http://www.economist.com/blogs/dailychart/2011/04/public_opinion_capitalism

http://www.globescan.com/news_archives/radar10w2_free_market/ 

11 maja 2011

Kserowanie za darmo?

Z wielu produktów czy usług możemy korzystać za darmo dzięki zamieszczonym w nich reklamom. Tak jest w przypadku programów telewizyjnych (nie licząc opłat abonamentowych), znacznej części stron internetowych, bezpłatnych gazet itp.

Czy podobnie może być z kserowaniem? Rusza pierwszy tego typu biznes w Polsce (nieco więcej informacji w linku do źródła).

Jest też podobne (a może nawet ciekawsze) rozwiązanie do skanowania. W tym przypadku, podobnie jak na wielu stronach internetowych docelowo będziemy mieć do wyboru reklamy lub opłatę.

Źródło (za wykop.pl):

7 maja 2011

Ceny benzyny na świecie - od 7 groszy do 7 złotych


Najtaniej benzynę kupują mieszkańcy Wenezueli, którzy płacą za litr 7 groszy (różnicę miedzy kosztem wytworzenia a ceną płaconą przez konsumenta dopłaca państwo). Najwięcej natomiast płacą Duńczycy - 6,81 zł, czyli prawie 100 razy więcej. W krajach Unii udział podatku w cenie waha się zwykle w granicach 50-60%. Więcej informacji w artykule źródłowym.
Źródło:
http://forsal.pl/artykuly/510765,ceny_benzyny_na_swiecie_wahaja_sie_od_7_groszy_do_7_zlotych.html