Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bodźce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bodźce. Pokaż wszystkie posty

7 kwietnia 2013

Ekonomia behawioralna w służbie Jej Królewskiej Mości (a właściwie rządu brytyjskiego)

Behavioural Insights Team (nieformalnie nazywany Nudge Unit*) to zespół naukowców pracujący dla rządu Wielkiej Brytanii, który zajmuje się przekładaniem pomysłów ekonomii behawioralnej na konkretne rozwiązania gospodarcze. Najczęściej skupiają się na niewielkich usprawnieniach, które czasem przynoszą duże efekty. Ciekawy przykład dotyczy rozwiązania problemu, dlaczego mało osób ocieplało swoje domy, mimo tego, że przez lata można było uzyskać na ten cel znaczne dopłaty, które sprawiały, że poniesione nakłady zwracały się już w pierwszym roku?
Naukowcy-praktycy zidentyfikowali, że jedną z głównych przeszkód są tutaj... pełne starych rupieci i niepotrzebnych rzeczy strychy. Tam gdzie ocieplenie domu wymagało również izolacji poddaszy często wiązało się to z koniecznością pozbycia się tych rzeczy lub choćby ich uporządkowania. Wiele osób postrzegało to jako zadanie ogromnie kłopotliwe i rezygnowało z uzyskania dopłat na izolację domu.
Cluttered Mess
Zaproponowano więc zmniejszenie uciążliwości tego działania, poprzez zorganizowanie subsydiowanego programu sprzątania strychów - możliwe było uzyskanie dopłaty do wynajęcia firmy, która oprócz instalowania izolacji, porządkowała i segregowała rzeczy ze strychu (część wracała z powrotem, część była przekazana m.in. na cele charytatywne). Pomysł okazał się skuteczny - wstępne testy wskazały na kilkukrotny wzrost ilości ocieplanych poddaszy. Trzeba zaznaczyć, że nie chodziło o wydanie większej ilości pieniędzy przez państwo, tylko o nieco inne ich ukierunkowanie.
* od tytułu książki R. Thalera i C. Susteina, polskie tłumaczenie to Impuls, choć precyzyjniej można przetłumaczyć to słowo jako szturchnięcie, popchnięcie czy trącenie łokciem - chodzi o ukierunkowanie na podjęcie lepszej decyzji
Zasłyszane w:
http://www.freakonomics.com/2013/04/03/the-tax-man-nudgeth-a-new-marketplace-podcast/ 
Źródło obrazka: Flickr, cindy47452

4 kwietnia 2013

Podatki a śmierć


1 stycznia 2005 roku w Szwecji zniesiony został podatek od spadków. Spadkobiercy osób, które zmarły 31 grudnia 2004 roku, zobowiązani byli zapłacić podatek, który nie obowiązywał już spadkobierców osób zmarłych dzień później. Badania szwedzkich ekonomistów Marcusa Eliasona i Henry'ego Ohlssona wskazują, że prawdopodobieństwo tego, że zgon nastąpił w Nowy Rok 2005, było o 10% wyższe u osób z majątkiem wystarczająco dużym, aby podlegał opodatkowaniu, niż u osób nieposiadających takiego majątku (porównywano prawdopodobieństwo tego, że zgon nastąpił 31.12.2004 z prawdopodobieństwem zgonu 01.01.2005). Podobną asymetrię zanotowano rok wcześniej dla małżeństw - 1 stycznia 2004 roku ten podatek przestał obowiązywać wyłącznie współmałżonków.
Jak uzasadnić te - nieco dziwne na pierwszy rzut oka - wyniki? Autorzy badań wyliczają 3 powody:
  1. Pewne badania sugerują, że wśród osób śmiertelnie chorych liczba zgonów wzrasta po dniach, które mogą mieć szczególne znaczenie (jak np. święta religijne). Mogłoby to oznaczać, że osoby śmiertelnie chore mogą w pewnym sensie odwlekać siłą woli odejście z tego świata o kilka dni. Badacze podkreślają jednak, że dotychczasowe badania na ten temat dają sprzeczne rezultaty.
  2. Współczesna technologia umożliwia podtrzymywanie życia w stanie wegetatywnym przez długi czas. Dokładny moment zgonu zależy wtedy od decyzji lekarza, przy pewnym wpływie rodziny osoby umierające, czy aparatura podtrzymująca życia będzie dalej funkcjonować, czy zostanie odłączona.
  3. Manipulacjom podlegać może raportowanie czasu zgonu. Zgon może zostać zgłoszony dzień później przez rodzinę lub dokumenty mogą zostać wypełnione niepoprawnie przez lekarza.
Eliason i Ohlsson zaznaczają, że nie są w stanie rozstrzygnąć, który z czynników odegrał największą rolę. Niezależnie od tego warto jednak pamiętać o tym, jaką rolę mogą odgrywać bodźce finansowe, nawet w tak wielkich sprawach, jak śmierć i - co mogliśmy w pewnym sensie obserwować niedawno na naszym podwórku - narodziny. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że dotyczy to tylko pewnego marginesu takich zdarzeń.

10 kwietnia 2011

Nietypowe rozwiązania problemu korupcji

1. Zalegalizowanie dawania (ale nie brania) łapówek
Argumentacja pomysłu, którego autorem jest indyjski ekonomista Kaushik Basu, jest następująca:
Jeśli karzemy obie strony, to stają się one niejako wspólnikami w przestępstwie, w których wspólnym interesie leży to, aby korupcja nie wyszła na jaw. Gdyby natomiast dawanie łapówek nie było karane, to osoba korumpująca - już po otrzymaniu, tego co zamierzała uzyskać - nie miałaby żadnego interesu w utrzymywaniu zdarzenia w tajemnicy (jeśli nie bierzemy pod uwagę np. opinii społecznej) a nawet mogłaby chcieć ujawnienia tego zdarzenia (np. możliwość odzyskania pieniędzy w niektórych przypadkach).
Tak więc cele osób zaangażowanych w ten proceder, wcześniej zbieżne, stają się sobie przeciwne. W takiej sytuacji ryzyko dla osoby przyjmującej łapówkę rośnie, czego skutkiem będzie - jak można się spodziewać - mniejsza skłonność do wymagania czy przyjmowania łapówek i tym samym obniżenie poziomu korupcji.
Źródło:
http://marginalrevolution.com/marginalrevolution/2011/03/reduce-bribery-make-it-legal.html
Więcej:
http://blogs.wsj.com/indiarealtime/2011/03/30/kaushik-basu-says-make-bribe-giving-legal/
Artykuł Basu:
http://finmin.nic.in/WorkingPaper/Act_Giving_Bribe_Legal.pdf
2. Poprzez stworzenie czegoś, co można byłoby nazwać rynkiem wsparcia dla osób, od których ktoś żąda łapówki
Często osoby, które spotykają się z żądaniami korupcyjnymi od urzędników czy innych osób, nie mają wystarczająco dużo chęci czy siły, aby samodzielnie z tym walczyć. Indyjski przedsiębiorca Shaffi Mather prezentuje ideę i pierwsze rezultaty działalności przedsiębiorstwa zajmujące się tym za opłatą, która oczywiście jest niższa od kwoty żądanej łapówki (a mogłaby być przecież nawet równa, bo wchodzi w grę niechęć do wchodzenia w konflikt z prawem czy też niechęć wobec przyjmujących łapówki). Taka organizacja ma odpowiednie zasoby (wiedza, znajomość prawa) i możliwości oddziaływania (dostęp do mediów), aby skutecznie walczyć z żądaniami korupcyjnymi.
Pierwszą propozycję można chyba wrzucić do worka z napisem "Jak pięknie byłoby, gdyby ekonomiści rządzili światem" (w którym jest mnóstwo dobrych pomysłów, których w większości krajów zwyczajnie nie da się wprowadzić w życie z powodu braku akceptacji politycznej czy społecznej, wynikającej z nierozumienia - z drugiej strony pewnie znajdą się pojedyncze kraje z takimi rozwiązaniami). Druga natomiast sprawdza się jako prototyp i nie do końca wiemy, czy życzyć jej dobrze, czyli żeby była skuteczna, czy też źle, czyli żeby rynek był jak najmniejszy;)

6 marca 2011

Freakonomia i Superfreakonomia

Freakonomia i jej kontynuacja, czyli Superfreakonomia to książki napisane wspólnie przez Stevena D. Levitta, jednego z najciekawszych ekonomistów młodszego pokolenia (laureat John Bates Clark Medal - nagrody przyznawanej co dwa lata najlepszemu ekonomiście, który nie ukończył 40 roku życia), oraz Stephena J. Dubnera, pisarza i dziennikarza New York Timesa.
W obydwu książkach zaskakują już same tematy (np. co łączy zapaśników sumo z nauczycielami?), a jeszcze bardziej zaskakujące są wnioski, do których autorzy dochodzą na podstawie analizy zebranych danych. Choć pozorrnie książki są dalekie od tradycyjnie pojmowanej ekonomii, to jednak są dobrą lekcją tego, co nazywamy myśleniem ekonomicznym.

Jacek Santorski o Freakonomii


Fragment książki Freakonomia

Trailer filmu dokumentalnego, który powstał na podstawie książki


Rozmowa radiowa o drugiej części książki, czyli o Superfreakonomii

13 stycznia 2011

Pułapka ubóstwa, czyli jak działają źle skonstruowane programy polityki społecznej

Wg PWN Biznes:
pułapka ubóstwa - sytuacja, w której wysokie koszty podwyższenia kwalifikacji i podjęcia pracy (m.in. koszty opieki nad dziećmi, dojazdów do pracy, wyższe koszty wyżywienia) czynią nieopłacalnym podjęcie pracy;
W poniższym wariancie koszty podwyższania kwalifikacji i podjęcia pracy zastępowane są - głównie - przez korzyści utracone po wzroście zarobków:
the poverty trap is still very much a reality in the U.S. A woman called me out of the blue last week and told me her self-sufficiency counselor had suggested she get in touch with me. She had moved from a $25,000 a year job to a $35,000 a year job, and suddenly she couldn’t make ends meet any more. I told her I didn’t know what I could do for her, but agreed to meet with her. She showed me all her pay stubs etc. She really did come out behind by several hundred dollars a month. She lost free health insurance and instead had to pay $230 a month for her employer-provided health insurance. Her rent associated with her section 8 voucher went up by 30% of the income gain (which is the rule). She lost the ($280 a month) subsidized child care voucher she had for after-school care for her child. She lost around $1600 a year of the EITC. She paid payroll tax on the additional income. Finally, the new job was in Boston, and she lived in a suburb. So now she has $300 a month of additional gas and parking charges. She asked me if she should go back to earning $25,000.
W skrócie:
  1. Osoba, która zarabiała 25 tys. dolarów rocznie zmieniła pracę na lepiej płatną (35 tys. dolarów)
  2. Ta zmiana - paradoksalnie - spowodowała pogorszenie jej sytuacji, ponieważ utraciła bezpłatne ubezpieczenie zdrowotne (280 dolarów miesięcznie) oraz dodatek na opiekę nad dzieckiem (280 dolarów miesięcznie), musiała pogodzić się ze wzrostem czynszu (uzależniony od dochodów) czy wreszcie lepsza praca wiązała się z przeprowadzką na przedmieścia i związanymi z tym kosztami dojazdu do pracy
Źródło:
http://gregmankiw.blogspot.com/2008/02/poverty-trap.html

Poniżej ilustracja relacji między zarobionym dochodem a dochodem po odjęciu podatków i dodaniu subsydiów:


Źródło:
http://mises.org/daily/3822