Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka. Pokaż wszystkie posty

7 listopada 2016

Dlaczego programy partii politycznych tak bardzo różnią się od tego, co zalecają ekonomiści?

W audycji Planet Money z amerykańskiej stacji radiowej NPR zgromadzono wypowiedzi kilku ekonomistów, na temat tego, jakie zmiany w gospodarce należałoby wprowadzić. Wśród naukowców, z którymi rozmawiali dziennikarze znaleźli się reprezentanci bardzo różnych „obozów” ekonomicznych - był  wśród nich zarówno konserwatysta, libertarianin, centrysta, zwolennik większej ingerencji państwa w gospodarce, jak również określający siebie samego mianem pragmatyka. Choć ci ekonomiści bardzo różnią się w szczegółach, co do tego, jak należy „urządzić” amerykańską gospodarkę, to mimo wszystko zgodzili się w sześciu kwestiach (specyficznych dla gospodarki amerykańskiej):

1. Zlikwidowanie odliczania od podatku odsetek od kredytów hipotecznych. Zdaniem ekonomistów takie rozwiązanie to nic innego jak subsydiowanie zakupu domów przez osoby zamożne - im większy kredyt tym większe odsetki, a więc i większe ulgi podatkowe. Osoby wynajmujące, uogólniając mniej zamożne od tych, którzy kupują na własność, nie otrzymują takiego wsparcia. Co więcej to rozwiązanie zakłóca działanie rynku, windując w górę ceny nieruchomości.

2. Zlikwidowanie odliczenia od podatku, jakie pracodawcy uzyskują za opłacenie ubezpieczenia zdrowotnego dla swoich pracowników. Taki system - zdaniem ekonomistów - zachęca do kupowania droższych niż optymalne ubezpieczeń, jak też do nadkonsumpcji usług przez ubezpieczonych pracowników, co w rezultacie podnosi koszty usług zdrowotnych dla wszystkich.

3. Zlikwidowanie podatku dochodowego osób prawnych, czyli opodatkowania dochodów przedsiębiorstw. Zdaniem ekonomistów opodatkować należy ewentualne dochody właścicieli firm, a nie dochody samej firmy. Takie rozwiązanie miałoby sprawić, że przedsiębiorstwa będą więcej inwestować, co sprzyjałoby gospodarce.

4. Zlikwidowanie podatku dochodowego i składek na ubezpieczenie społeczne. Podatki, ponieważ zwiększają koszt, zniechęcają nas do kupowania określonego dobra lub wykonywania określonej działalności. Dlaczego więc obejmować podatkiem pracę a więc coś, co jest dobre dla wykonującej ją osoby, jak i dla całego społeczeństwa? Zamiast tego powinno się wprowadzić system podatkowy oparty na podatkach konsumpcyjnych, w dodatku zaprojektowany tak, aby działał on progresywnie, czyli chronił osoby o niskich dochodach.

5. Wprowadzenie podatku węglowego (lub ogólnie opodatkowanie naukowo dowiedzionych efektów zewnętrznych). Oczywiście oznaczałoby to wyższe ceny paliwa, jednak w ogólnym rozrachunku przyniosłoby korzyści, ponieważ zmniejszyłoby emisję szkodliwych zanieczyszczeń oraz zmniejszyłoby negatywny wpływ na zmiany klimatyczne. [Do tego postulatu przychylili się prawie wszyscy ekonomiści].

6. Legalizacja marihuany (lub w ogóle narkotyków). Zdaniem ekonomistów „wojna z narkotykami” jest kosztowna i nieskuteczna, a ponadto podnosi ceny narkotyków, co sprzyja bogaceniu się gangów i przestępców.

Wypowiedzi wprawdzie pochodziły z audycji sprzed kilku lat, ale teraz dziennikarze porównali program złożony z tych postulatów z programami politycznymi kandydatów w trwających w USA wyborach prezydenckich. Wśród dwojga głównych kandydatów trudno było znaleźć aprobatę dla właściwie jakiegokolwiek z tych postulatów (poza drobnymi wyjątkami). Natomiast kandydatem, który zgodził się z prawie wszystkimi był Gary Johnson, którego poparcie oscyluje na poziomie 5-7%. A więc program, z którym zgadza się najbardziej środowisko ekonomistów ma bardzo małe poparcie w społeczeństwie i praktycznie nie ma szans na realizację w praktyce. Dlaczego tak jest? 

Można zastanawiać się nad tym, czy sam Gary Johnson jest charyzmatycznym i wiarygodnym politykiem oraz nad tym, jakie znaczenie w wyborach amerykańskich ma zabetonowanie sceny politycznej przez dwie największe partie. Jednak wciąż pozostaniemy z pytaniem, dlaczego politycy nie głoszą postulatów, co do których ekonomiści nie mają wątpliwości, że ich realizacja byłaby dobra dla gospodarki. I to ekonomiści z całego niemal spektrum ideologicznego. Odpowiedź jest prosta - ponieważ te postulaty byłyby bardzo niepopularne w społeczeństwie. Gdyby kandydat demokratów lub republikanów głosił takie postulaty, to niechybnie straciłby poparcie. Gdy w kolejnej audycji przedstawili te propozycje grupie fokusowej, to uczestnicy badania zdecydowanie odrzucali wszystkie postulaty (poza legalizacją marihuany, co do której byli podzieleni). Nie podobała im się sama treść postulatów, ale także ich język, a wręcz krzywili się, gdy słyszeli, że “ekonomiści są zdania, że…”. Jak zauważyli dziennikarze prowadzący audycję - ludzie nie słuchali wyrafinowanych argumentów, tylko niemal od razu albo odrzucali pomysł albo go aprobowali.  Czy więc chodzi tylko o to, że przeciętny obywatel ma małą wiedzę ekonomiczną, nie rozumie “słusznych” postulatów głoszonych przez ekonomistów i nie analizuje dokładnie faktów? Być może jest to część prawdy, ponieważ jak pokazują analizy, wyborcy często głosują na partie, które głoszą program sprzeczny z ich własnym interesem. Czyli głosują nie na tych, co powinni, gdyby tylko kierowali się racjonalną argumentacją i korzyścią własną.

Jednak być może część winy leży również po drugiej stronie. Gdy jednak te same idee zostały przedstawione w sposób bardziej atrakcyjny - chwyciły. Gdy zamiast typowego języka ekonomicznego “opakowano” je w zgrabną reklamę polityczną, to ludzie zmieniali zdanie na temat. Wniosek? Być może część problemu tkwi w tym, że ekonomiści nie są zbyt dobrzy w komunikacji ze społeczeństwem. Jeśli “sprzedawaliby” swoje postulaty nieco skuteczniej i zyskiwałyby one większe poparcie w społeczeństwie, to partie polityczne chętniej włączałyby je do swoich programów. Jeżeli powyższe rozważania mają sens, to receptą na lepiej prowadzoną politykę gospodarczą jest lepsza edukacja ekonomiczna oraz lepsza komunikacja ekonomistów ze społeczeństwem.

24 kwietnia 2012

Wojsko, emerytury, przywileje

Z książki 50 Economics Ideas You Really Need To Know:

Jest rok 1861, w którym wojna secesyjna dzieli Amerykę. Obie strony - Unia i Konfederacja - podejmują wysiłki, w celu przyciągnięcia nowych rekrutów do swoich armii. Ktoś wpada na pomysłowy plan: zaoferować hojne emerytury dla żołnierzy i wdów po nich. [Nie było wówczas w żadnym kraju powszechnego systemu emerytalnego - pierwszy wprowadzi Bismarck w Niemczech ponad dwie dekady później.] Wygląda na to, że sposób działa - setki tysięcy nowych rekrutów dołączają do armii.

[Wojna secesyjna zakończyła się 1865 roku.] Kiedy dokonano ostatniej wypłaty z tego programu? W latach 40. następnego stulecia, kiedy najstarsi weterani osiągali kres swojego życia? W rzeczywistości ostatnia wypłata została dokonana w roku 2004. Pewna przedsiębiorcza, 21-letnia wówczas kobieta poślubiła 81-letniego weterana w roku latach 20. XX-ego wieku i otrzymywała wypłaty od państwa aż końca swojego, trwającego 97 lat życia.

Jaki z tego morał na dziś? Trzeba być bardzo ostrożnym z wszelkimi przywilejami, a w szczególności z tymi, nad których czasem trwania brak jest kontroli. Konstrukcja systemu politycznego stwarza pokusę, aby je przyznawać - rządzący nie uszczuplają budżetu, którym dysponują, płacić będą natomiast przyszłe rządy, czyli tak naprawdę przyszłe pokolenia. Jednak koszt, jaki poniesie w końcu całe społeczeństwo może być wielokrotnie wyższy od alternatywnych rozwiązań, włączając w to proste podniesienie wynagrodzenia. 

PS. wg informacji prasowych wypłaty są dokonywane wciąż - dla dwójki żyjących dzieci weteranów.

Źródło:
E. Conway, 50 Economics Ideas You Really Need To Know, tłumaczenie własne

 

16 października 2011

7 największych ekonomicznych kłamstw wg Roberta Reicha

Amerykański ekonomista i politolog Robert Reich przedstawia własną listę największych ekonomicznych kłamstw.
7 największych ekonomicznych kłamstw wg Roberta Reicha:
  1. Obniżki podatków dla najbogatszych przekładają się na wzrost dobrobytu dla ogółu społeczeństwa (tzw. trickle-down effect).
  2. Wyższe podatki dla najbogatszych to niższy wzrost gospodarczy i mniej miejsc pracy.
  3. Ograniczanie roli państwa w gospodarce tworzy nowe miejsca pracy.
  4. Zmniejszanie deficytu budżetowego jest aktualnie ważniejsze niż stymulowanie gospodarki.
  5. Medicare i Medicaid (programy dotyczące opieki zdrowotnej dla osób starszych i osób ubogich) to główne przyczyny problemów z deficytem budżetowym Stanów Zjednoczonych.
  6. Programy ubezpieczeń społecznych to piramidy finansowe (tzw. schemat Ponziego).
  7. To niesprawiedliwe, że osoby o niskich dochodach nie płacą (w USA) podatku dochodowego.
Każdy z punktów jest dyskusyjny - przychodzą mi nawet do głowy nazwiska ekonomistów, którzy tę samą listę zatytułowaliby: "7 najoczywistszych prawd w ekonomii".  Kto ma rację? Odpowiedź - jak zwykle w ekonomii - jest złożona, ale też zwykłe "prawda leży po środku" nie może wystarczać.
Należy zwrócić uwagę na polityczny kontekst wypowiedzi:
  1. Reich ma za sobą polityczną przeszłość w Partii Demokratycznej, z którą zresztą wciąż jest blisko związany
  2. lista powstała, czego Reich nie ukrywa, w odniesieniu do debaty nad aktualną propozycję Obamy dotycząca zmniejszenia deficytu budżetowego oraz tworzenia miejsc pracy. Na swoim blogu prezentując ową listę pisze:
The President’s Jobs Bill doesn’t have a chance in Congress — and the Occupiers on Wall Street and elsewhere can’t become a national movement for a more equitable society – unless more Americans know the truth about the economy.
Dyskutując z Reichem na temat treści poszczególnych punktów* nie można się nie zgodzić z sensem treści powyższego zdania: możliwość podejmowania właściwych decyzji gospodarczych jest zależna, może nawet przede wszystkim, od poziomu wiedzy ekonomicznej społeczeństwa.
* jest w nich wiele racji, jednak wielokrotnie należałoby użyć najpopularniejszego wśród ekonomistów zwrotu, czyli on the other hand, ("z drugiej strony";)
Źródło:
http://robertreich.org/post/11329289033

5 października 2011

Ile kosztowałyby wyborcze obietnice (gdyby miały być zrealizowane)?

Fundacja Rozwoju Obywatelskiego przedstawia analizę szacunkowych kosztów obietnic wyborczych:
http://www.for.org.pl/pl/a/1944,Analiza-102011-Szacunkowe-koszty-obietnic-wyborczych
Obserwator Finansowy podaje z kolei te kwoty w przeliczeniu na jednego pracującego Polaka (w skali roku). Jest to zabieg o tyle ciekawy, że abstrakcyjne często dla nas miliardowe kwoty sprowadza do zrozumiałych i konkretnych wartości. Można więc zadać sobie pytanie: czy jestem skłonny/skłonna zapłacić (w podatkach) kilkadziesiąt czy kilkaset złotych za taką czy inną obietnicę proponowaną przez wybraną przez nas partię?
http://www.obserwatorfinansowy.pl/2011/10/03/ile-beda-kosztowac-wyborcze-obietnice/
AKTUALIZACJA:
Zbiorcze zestawienie kosztów obietnic (warto jednak zajrzeć bezpośrednio do wyliczeń FOR, ponieważ łączna suma w niektórych przypadkach może być myląca):

Źródło:
http://wyborcza.pl/1,75478,10396151,Drogie_partyjne_obiecanki.html